Total Casino, prowadzone przez Totalizator Sportowy Sp. z o.o., funkcjonuje na rynku, na którym legalne podmioty tracą przewagę przez operatorów działających poza polskim systemem. Serwisy rejestrowane w innych krajach w praktyce docierają do polskich graczy bez obowiązku przestrzegania krajowych regulacji, co tworzy realną lukę w nadzorze i podatkach. Ta asymetria wpływa bezpośrednio na skalę szarej strefy i poziom strat budżetowych w 2025 roku.

Szacunki na 2025 rok pokazują skalę, która nie pozostawia złudzeń: 40% całego rynku hazardu online funkcjonuje poza zasięgiem krajowych instytucji. Mimo obecności takich podmiotów jak najlepiej wypłacalne kasyna polskie, ruch użytkowników wciąż w dużej części odpływa do serwisów działających poza kontrolą. To nie jest margines, lecz strukturalna luka w systemie, której nie da się zignorować.
Dane o użytkownikach potwierdzają ten problem jeszcze wyraźniej. Aż 80% graczy wybiera platformy nielegalne, bo oferują szybki dostęp i brak ograniczeń, co automatycznie przenosi obrót poza polski system podatkowy. W efekcie budżet państwa traci już 6 miliardów złotych rocznie, a rzeczywisty ubytek może być jeszcze wyższy, ponieważ część transakcji nie pozostawia żadnego śladu finansowego.
Skala szarej strefy już teraz obciąża finanse państwa, ale według prognoz Warsaw Enterprise Institute presja będzie rosła. Obecne 6 miliardów złotych ubytku to dopiero punkt wyjścia, bo analiza wskazuje, że w 2027 roku luka podatkowa w hazardzie online może przekroczyć 3,7 miliarda złotych. Takie wyliczenia pokazują, jak szybko rośnie segment omijający system i jak trudno będzie go ograniczyć bez realnych zmian.
Nielegalni operatorzy budują przewagę w sposób prosty, ale wyjątkowo dotkliwy dla rynku legalnego. Rejestrują działalność w krajach o minimalnych wymogach regulacyjnych, a następnie kierują ofertę do polskich odbiorców bez spełnienia jakichkolwiek lokalnych obowiązków podatkowych. Dzięki temu mogą obniżyć koszty, agresywniej promować swoje usługi i tworzyć wrażenie swobody, która przyciąga graczy szukających szybkiego dostępu do gier bez formalności.
Taki model działania uderza w sektor licencjonowany na kilku poziomach. Legalne kasyna muszą finansować nadzór technologiczny, przestrzegać limitów, raportować transakcje i odprowadzać podatki, podczas gdy nielegalne podmioty te koszty omijają. Efekt jest widoczny w natychmiastowej utracie konkurencyjności: ruch użytkowników odpływa tam, gdzie brak regulacji generuje większe ryzyko, ale niższe bariery. To mechanizm, który wypacza rynek i zniekształca wyniki całej branży.
Rejestr domen zakazanych, który miał być podstawowym filtrem ochronnym, przestał pełnić swoją funkcję. Operatorzy działający poza systemem reagują szybciej niż instytucje nadzorujące, tworząc kolejne adresy w kilka minut. W praktyce oznacza to, że blokowanie pojedynczych stron nie wpływa na ich działalność, a gracze nadal trafiają do witryn, które nie podlegają polskim przepisom ani kontroli podatkowej.
Ten mechanizm uderza także w sektor legalny, który próbuje budować przewagę transparentnością i wiarygodnością. Uczciwe podmioty muszą odpowiadać na pytania użytkowników typu jakie kasyno wyplacalne?, podczas gdy nielegalni operatorzy po prostu zmieniają nazwę i kontynuują działalność bez jakichkolwiek ograniczeń.
Sport w Polsce odczuwa skutki szarej strefy równie mocno jak budżet państwa, bo legalni operatorzy są jedynym źródłem stabilnych wpływów dla związków i klubów. Gdy część rynku odpływa do podmiotów bez licencji, realnie zanika finansowanie, które powinno wzmacniać szkolenie młodzieży, ligę zawodową i infrastrukturę.
Takie liczby nie są abstrakcyjne — to konkretne pieniądze, które mogłyby pracować na rozwój polskich dyscyplin, zamiast znikać poza systemem.
Polska pozostaje jednym z ostatnich państw UE utrzymujących monopol państwowy w kasynach online, podczas gdy większość krajów — w tym Dania, Szwecja, Holandia czy Belgia — wprowadziła licencje dla prywatnych operatorów pod ścisłym nadzorem regulatora. Nawet Finlandia, przez lata kojarzona z twardym monopolem, przygotowuje się do odejścia od tego modelu, widząc korzyści w większej transparentności i kontroli nad rynkiem.
Analizy pokazują, że otwarcie rynku mogłoby wzmocnić budżet poprzez legalny obrót, ograniczyć ryzyko uzależnień dzięki kierowaniu graczy do monitorowanych podmiotów oraz stworzyć przestrzeń dla krajowych firm technologicznych specjalizujących się w obsłudze platform hazardowych. Eksperci podkreślają, że obecny system nie nadąża za dynamiką cyfrowego rynku i nie chroni ani finansów publicznych, ani użytkowników.
Eksperci opisują model, który mógłby uporządkować sektor i zmniejszyć przewagę podmiotów działających poza systemem. Najważniejsze jest odejście od monopolu i stworzenie licencjonowanego rynku, na którym działałoby kilka kontrolowanych operatorów, zamiast jednego państwowego. Równolegle konieczne jest uszczelnienie płatności, tak aby banki automatycznie blokowały przelewy do serwisów wpisanych do rejestru zakazanych domen. W takim układzie łatwiej byłoby wskazać, które polskie kasyno online wyplacalne działa zgodnie z prawem.
Drugi zestaw propozycji dotyczy ochrony użytkowników. Centralny rejestr wykluczeń, obowiązkowe limity czasu i depozytów oraz twarda weryfikacja wieku miałyby minimalizować ryzyko nadużyć. Eksperci wskazują także na potrzebę ograniczenia reklam hazardu oraz korekty podatków, by działanie legalne stało się realnie konkurencyjne wobec szarej strefy. Wsparciem dla całego systemu miałyby być kampanie edukacyjne uczące rozpoznawania legalnych operatorów.